
Śród takich pól(...)
Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;
Świeciły się z daleka pobielane ściany,
Tym bielsze, że odbite od ciemnej zieleni Topoli(...)
Dom mieszkalny niewielki, lecz zewsząd chędogi(...)
A.Mickiewicz
msz-n.mojabudowa.pl - od 28-01-2009 blog czytało 160061, (wpisów: 418, komentarzy: 2057, obserwuje: 77) |
| Projekt domu: ŻW - WŁASNY |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: drewniana-bale | |
| Liczba blogów: | 5015 |
| Liczba wpisów: | 73633 |
| Liczba komentarzy: | 272407 |
| Liczba zdjęć: | 217913 |
| Użytkownicy online: | 294 |
Z kronikarskiego obowiązku – i ku pamięci przyszłych pokoleń – trzeba zapisać w kalendarzu kolejny krok milowy i tym samym zamknąć klamrę czasową dla naszej przygody.
Najważniejszym dniem stała się sobota, 10 grudnia 2011. To data przeprowadzki :-D
W liczbach wyglądała następująco:
1 kurs pożyczoną , małą pseudo-bagażówką + 3 transporty dwiema osobówkami.
Start gdzieś ok., południa. Koniec zabawy ok. 23:00.
Stan osobowy: Staruszkowie + Junior + my, a od wieczora też Szwagrowski.
Chcieć = móc!
===============
Święta - u nas. Nowy Rok - u nas.
Część kuchni pojawiła się w czwartek, przed Wigilią. Na pozostałe czekamy.
Lodówka - to plastikowa sprzynia na ganku.
Woda - wrzątek.
Mimo braku kaloryferów na poddaszu - wszędzie ciepło (aż za).
Gdy nie ma prądu - jest wiatrak...
A gdyby ktoś chciał błoto - chętnie oddamy... :-D
===============
PS -
Za to nie oddamy nowego lokatora!
Przyszedł do nas w Sylwestra i nie chciał odejść.
Jest idealny – dokładnie taki, jakiego chcieliśmy. Nasz byłby taki za rok...
Nie zobaczymy tylko, jak z włochatej kulki zmienia się w wesołego psotnika.
To on nas wybrał – i jeśli będzie chciał – zostanie: długowłosy owczarek niemiecki :-)
cudnie że mieszkacie!!!! gratulacje!!!
tyle pracy włożyliście w ten dom!!!! bądźcie w nim szczęśliwi!!!!
Gratulacje kochana! Wiesz że dla mnie jesteście najwspanialszymi budowniczymi na świecie!! :)
Ciekawe czy długowłosemu się u was spodoba .... :)
Co do psiny to rowniez moja ulubiona rasa chociaz baaardzo mocno chce miec owczarka podchalanskiego w nowym domeczku (niemieckie mialam 3 w ciagu mojego zycia)
Edzia:
Sierściuch jest szalony... Wykopał Popiełuszkę (powojnik). Polał farbą iglaki przed domem (nie mam pojęcia, jak otworzył stare wiaderko). ‘Obłożył’ kartonem iglaki z boku (dzięki czemu mam 2 więcej okryte na zimę). Gdy chce poleżeć na miękkim wynosi koc z budy… A gdy staje na 2 łapach – łeb wystaje mu ponad płot. Na razie nie zwiał :-D
Serdecznie gratuluję!!! Tyle serca i pracy włożyliście w swój dom - niech Wam się teraz odwdzięczy błogim spokojem i ciepłem domowego ogniska!
Wszystkiego, co szczęściem zwać zechcecie!!! :)
A za wigilię i sylwka przybijam piątkę :)
ja dzisiaj pomyślałam sobie, że bardzo dawno nie czytałam Twoich wpisów, wchodzę do Ciebie na bloga, a tu taka niespodzianka, już mieszkacie...stąd tak mało wpisów........gratuluje przeprowadzki!!!!!!!!!!!! yupi!!!!!!!!!!!! super!!!! super!!!!!!!!
Dokładnie... co ma wisieć, wisieć będzie... Głównie na zewnątrz... Wiszą więc:
--> lampki w dolnej łazience,
--> docelowe lampy na ganku,

--> reflektory „terenowe”,
--> balustrady sypialniane:
.jpg)
Przy tych ostatnich było kombinowania (szukania po sklepach) z uchwytami i mocowaniami, ale, jak widać, udało się :-)
Poza tym:
- walka z wszędobylskim pyłem i kurzem,
- taniec ze szmatą,
- dopracowywanie „ostatków”,
- skręcanie nabytków,
- chowanie niepotrzebnych już klamotów,
- klejenie własnoręcznie robionych drzewek i choinki,
- wypiekanie słonych aniołów i gwiazdek. Czyli Święta za pasem ;-)
A, jeśli Święta, to też życzenia: żebyście dobrnęli do szczęśliwego finału, jak i my dobrnęliśmy.
Do zobaczenia.
PS-
Jeszcze garaż przed nami…ale to już będzie kolejna bajka..
Mam nadzieję, że za rok Święta spędzimy w naszym nowym domku :-)
Ciesielczaki:
Trafiliście. The end. Finis. Fine. Final. Fin. Ende :-D
Edys:
Nie na kartonach, tylko od tygodnia na materacu na podłodze i bez mebli kuchennych… Bo łóżka są wszystkie, tylko nie nasze… Za to z netem, błotem i gorącą wodą :-D
Całkowicie i totalnie przeprowadzeni!
Kiedy przywożą meble?:)) No i najważniejsze że jest net i woda:D
Jadalnia...
Pojawiła się nie wiadomo kiedy...
Najpierw kurs do sklepu Nr 1. Tam na słowo honoru "ukradliśmy" szufladę z komody. Bez pokazywania dowodu, bez płacenia kasy. Ot, tak: jak mi pani dzisiaj odda, można wziąć...
Kurs do sklepu Nr 2 i zonk! Krzesła zniknęły! A rano były! Stół? Olać stół..., choć ten też zniknął.
To jak ja mam teraz przymierzyć stół z Nr 1 do krzeseł z Nr 2 (via tycia szufladka z komody)? Nijak się nie da...
Kolor niby będzie pasował... (hmm... przymiarki odbywały się na linii komoda - komoda). Ale ja zupełnie nie pamiętam, czy te krzesła były hiper-mega-wygodne (bo wygodne były) i jak bardzo były ciężkie... Jakie wysokie - to akurat sobie zmierzyliśmy... centymetrem... Sięgały niżej ucha, więc "makówka" nie zagrożona obięciem;-)
Ryzykować? A gdy jednak nie będą pasować? W końcu te ze sklepu Nr 1 też są gucio... ciężkie, jak należy. super-hiper-wygodne... Tylko gdyby wyższe były... Cóż, "polaczkom" nie dogodzisz (jak mawiali starożytni).
A kiedy TE krzesła będą (TE - czyli te, których nie ma... te wysokie)? - Nie wiadomo. Jak przywiozą to będą... Może za 3 miesiące, bo to sprowadzane są...
No to masz babo placek! Sprawa przesądzona. Rozwiązała się sama... Hm... jedni mówią, że tak miało być... Ja powiem, że mój pech się znowu uśmiechnął: rozdziawił gębola od ucha do ucha i szczerzył zębiska. - Jak się sama nie mogłaś zdecydować, to teraz masz...
No to mam, ups... mamy: 6 krzeseł + stół (+ inne "inszości").
A tak naprawdę to mamy nie 6, a 12, ups... przepraszam bardzo... 13 krzeseł. Tak wyszło.
W końcu to nie moja wina, że 2 tyg. wcześniej znalazłam ot tak, bez szukania, superaśne 4 krzesełka we Wrocku...
Tak... znalazłam 4, a potrzebne było 6. Brakujące sztuki udało się tego samego dnia złapać przez Alle. Te były w Wawie... To miał być "produkt tymczasowy". A wczoraj dzwonili, czy się nie obrażę, gdy przywiozą mi 3... Pewnie, że się nie obrażę :-)
A wy byście się obrazili?
Pozostając w fazie H2O:
1. Dolna łazienka:
--> fuga nr 1 - zaczęte, skończone,
--> fuga nr 2 - zaczęte, skończone,
--> malunki - dokończone? hmm...Pomijając fakt, że mi flaszki (0,5 - max 0,75l) farby brakło, byłoby skończone... A tak: schody czekają na 2-gą warstwę i 1 metrowa ściana przy wannie zupełnie nie ruszona...
Złośliwość przedmiotów zapuszkowanych:-(
2. Sypialnia:
--> odpryski, czyli co zlazło z taśmą - zapunktowane. Dosłownie:

--> belki, słupy - przeszły kąpiel.
3. Górna łazienka:
--> świecący prysznic? Jasne! To 2-gie podejście do ledów w tym miejscu. Te żelowane, wodoodporne, mówiąc oględnie, są do głębokiego D-e. Przy zwykłym cięciu się łamią... Kilka metrów poszło w kubeł. Będą zwykłe. I tak idą w zabezpieczonych rynienkach. Pamiętacie jeszcze?

--> docelowa światłość nastała także nad kibelkami. 3 szt. powieszone.
Więc chyba można wnieść meble? Ups... Jeszcze mam do malowania 2 komódki, żeby pasowały do całości (= szarości).
4. "Drewnochron", czyli podręczny stosik opałowy:
--> fuga - zaczęte, skończone.
5. TV-zornia:
--> znowu malowanie... buuu... Ile razy można? Ciemna farba jest cudownie fajna, gdy na nią patrzeć... i odwrotnie proporcjonalna, jeśli chodzi o łatwość utrzymania. Każdy pyłek widać... Wszystko się jej czepia... Tej się czepił pył po szlifowaniu, gdy folie były odklejane... Efekt: całość poszła do malowania. Zrobione,
--> Przy okazji ekran zarobił ostatnią warstwę platyny.
Teraz posprzątać i można wstawiać Saturny ;-) Zostaje kupić materiał do głośników i zrobić maskownice.
6. Wiatrołap:
--> mąż patrzy z powątpiewaniem, gdy ja z nowego robię stare:

Nie moja wina, że tylko nowe były...
No i jak zwykle u was detale na topie:) Detale tworzące piękną całości:)
Pozdrawiam :))







